Europa jest w stanie permanentnej wojny, nie zbrojnej, ale ekonomicznej

Agresywna finansjera

Doświadczenia II wojny światowej wyraźnie pokazały międzynarodowej finansjerze, że do zapanowania nad światem nie tędy droga. Wyciągnęła ona wnioski z lekcji historii i obecnie zamiast generować zbrojne konflikty, chociaż i to jej się zdarza (patrz Afganistan, czy Irak), prowadzi permanentną wojnę ekonomiczną. Ponadnarodowa finansjera postawiła sobie za zadanie rozbicie państw narodowych i realizuje ten cel na wszystkie możliwe sposoby z zadziwiającą wprost konsekwencją. W innych bowiem kategoriach nie sposób postrzegać prawa wolnego obrotu ziemią wewnątrz Unii Europejskiej, prób wyprzedaży wysp greckich, czy pomysłów Ligii Północnej sprzedaży południowej części Włoch (nabywcą mieli by być Rosjanie). Jednym ze skuteczniejszych tego narzędzi jest zachęcanie krajów do zadłużania się i chętne udzielanie pożyczek przy jednoczesnym pilnowaniu (głównie poprzez tzw. doradców ekonomicznych lub ludzi wpływu), aby te pieniądze nie zostały spożytkowane we właściwy, tj. przynoszący zysk sposób. Za udzielenie pożyczek oraz częściowe umorzenie zadłużenia finansjera domaga się przywilejów.

Na wywołaniu kryzysu też można zarobić

Przekonała się o tym wąska grupa finansistów, która bynajmniej nie chwaliła się swoimi osiągnięciami na pierwszych stronach gazet, podtrzymując trwający kryzys i czerpiąc z niego wymierne korzyści. Pozostaje ona nadal niejako w ukryciu, mając decydujący wpływ na działania rządów poszczególnych krajów. Jeżeli ktokolwiek sądzi, że demokratycznie wybrane rządy państw są niezależne, tkwi w poważnym błędzie. Wystarczy przypomnieć popularną w Europie politykę zaciskania pasa, mającą w rzeczywistości nie tyle uratować kraje Unii Europejskiej przed bankructwem, ile ściągnąć z podatników konkretny pieniądz. Polityka ta prowadzi do coraz większej pauperyzacji społeczeństw i sprawia, że coraz więcej osób dotkniętych zostaje problemem głodu.
Akumulacja pieniądza w rękach wąskiej grupy osób uniemożliwia rozwój gospodarczy poszczególnych państw, ale w końcu nie na tym owej grupie zależy. Dąży ona do zniewolenia ludzkości właśnie za pomocą pieniądza. Perfidia tej sytuacji polega na tym, iż jest to zniewolenie niewidoczne, zniewolenie, na które istnieje przyzwolenie społeczne, a w każdym bądź razie nie ma zdecydowanego społecznego oporu. Wprawdzie od czasu do czasu dają o sobie znać związki zawodowe, jednakże polska praktyka pokazała, że ponadnarodowa finansjera wcale nie zamierza się z nimi liczyć. W całej Europie obserwujemy tendencję podwyższania wieku emerytalnego, przy czym nie wynika ona z prostej demografii, jak usiłuje się nam wmówić, gdyż gdyby wynikała, państwa zajęły by się przede wszystkim prowadzeniem polityki prorodzinnej, a tego w większości nie czynią. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że w tzw. reformie emerytalnej chodzi o to, aby nie stracili finansowi potentaci, ściągający na swoje konta pieniądze na nasze emerytury. Nie bez powodu istnieje tak wielka presja środowisk propagujących eutanazję. Śmierć emeryta bowiem oznacza, że pieniądze które odkładał na kontach OFE przechodzą na własność danej firmy, oferującej świadczenia emerytalne. Jest to ewidentna walka z człowiekiem o pieniądz, przy czym w walce tej nie mają znaczenia ludzka godność i wyższe wartości. Znaczenia nie ma także rodzina, rozbijana poprzez przymusowe przeprowadzki za pracą z zachodu na wschód, ze wschodu na zachód, północ czy południe. Jak słusznie stwierdził niegdyś Louis Even system finansowy panuje zamiast służyć.

Agencje ratingowe

 Narzędziem finansjery wymuszającym na opornych rządach przyjmowanie tych, a nie innych rozwiązań są chociażby tzw. agencje ratingowe, które już nie raz groziły obniżeniem ratingu, jeżeli dany kraj zdecyduje się, bądź nie zdecyduje na daną reformę. Obniżenie ratingu ma dla państwa bezpośrednie konsekwencje finansowe, oznacza bowiem, że kraj będzie musiał drożej zapłacić za pożyczanie pieniędzy. - Najlepiej to wyjaśnić na przykładzie obligacji o charakterze dyskonta (kombinacja dyskontem). Wysoki rating, to uzyskuje pani tanie kredyty: za tysiąc złotych uzyskuje pani na koncie 950 złotych. A jak pani obniżą rating, to z tego powodu stopa procentowa wzrośnie z 5 do na przykład 10 proc., to pani już otrzyma nie 950, ale 900 złotych, a musi zwrócić za rok 1000 złotych – tłumaczył prof. Jerzy Żyżyński, wykładowca ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim. - To oczywiście szkodzi gospodarce – dodał.
Obniżenie ratingu oznacza zakwalifikowanie danego państwa do grupy ryzykownych inwestorów, niezależnie od tego, czy dane państwo zasłużyło sobie na to, czy nie. Państwa, na co wskazywał w rozmowie z nami prof. Jerzy Żyżyński, nie są ryzykownymi inwestorami. - Zawsze państwa zwracały pieniądze, prawie zawsze – podkreślił. - Państwo jest najbardziej wiarygodnym pożyczkobiorcą – zauważył. Prawdy te niestety są zupełnie pomijane w środkach masowego przekazu, a raczej środkach masowego ogłupiania społeczeństw, działających na rzecz ponadnarodowej finansjery i często z nią powiązanych.
Wojna ekonomiczna trwa i to jest fakt. Pozostaje jeszcze kwestia, jaką rolę odegrają w niej tzw. państwa wschodzące, czyli Chiny i Indie. Mówi się, że ich kapitał ochroni Europę przed bankructwem. Wydaje się, że i one są finansowymi agresorami i jest jedynie kwestią czasu, że dojdzie do konfrontacji na szczeblu światowej finansjery. Konfrontacji, w której zwycięzca zgarnie wszystko. A zwykli ludzie? Na pewno obniży się poziom ich życia, do czego po części przyczynia się brak zagrożenia ze strony komunizmu (to on w czasach kiedy na wschodzie Europy panował sowiecki reżim nakazywał dać zarobić przeciętnym obywatelom, aby nie przyszło im do głowy instalowanie tego zbrodniczego systemu na Zachodzie). Teraz finansiści mogą spać spokojnie i równie spokojnie prowadzić politykę rabunku. Tę ostatnią obserwujemy od ponad 20 lat w Polsce, stanowiącą powtórkę tego, co działo się w Ameryce Południowej. Wyprzedaż majątku narodowego, zabieranie obywatelom ich ciężko zarobionych pieniędzy (słynna i wcielona w życie rada Waldemara Kuczyńskiego dla Tadeusza Mazowieckiego: zabierz Polakom pieniądze i je spal) oraz blokowanie możliwości rozwoju gospodarki poprzez bezsensowne obostrzenia (np. o ograniczeniu wydobycia węgla, czy obecnie – emisji CO2 do atmosfery), fatalne decyzje (likwidacja polskiego przemysłu) i stworzony celowo brak perspektyw, aby zmusić do emigracji. To wszystko są elementy walki z państwem narodowym, które żyje jeszcze w sercach Polaków nie tylko w kraju, lecz również zagranicą. Miejmy nadzieję, że ten zamach na polskość im się nie uda.

Anna Wiejak

prof. Jerzy Żyżyński dla „Naszej Polski”

Jest coś takiego jak agresja ekonomiczna. Polega ona na tym, że z jednej strony osłabia się pewne państwa, a z drugiej strony wykorzystuje się ich słabość i wywiera pewne presje po to, żeby przejmować majątek. Pamiętajmy, że ten majątek przynosi dochód i tym większy dochód dysponentom tego majątku przynosi tenże majątek, im mniej mogą zapłacić obsłudze tego majątku, czyli ludziom, którzy pracują. Wobec tego jest cały taki system tworzony pewnej agresji ekonomicznej, którego celem jest przejęcie jak największej części tak zwanej wartości dodanej, wartości wytworzonej, czyli po prostu dochodu narodowego. Wobec tego wywiera się presje, wprowadza się pewnego rodzaju konie trojańskie finansowe. Można powiedzieć, że system emerytalny w Polsce to jest swego rodzaju koń trojański wprowadzony w 1999 r. do naszej gospodarki i ten koń trojański działa tak, jak w Troi ci rycerze weszli w brzuchu sztucznego konia, który wydawał się atrakcyjny bardzo, weszli do Troi i ją zawojowali, zrabowali jej majątek, bo temu zawsze służyły wojny, żeby zagarnąć majątek, niewolników, zabrać złoto. I teraz dzieje się to samo. Wprowadza się konie trojańskie, których celem jest wyprowadzanie dochodu narodowego z jakiegoś kraju, zawłaszczanie części majątku - to się stało na przykład w Polsce – wyrugowano Polskę z części jej własnego majątku po to, żeby obniżyć płace i obniżyć koszty. Przejęło się majątek, a teraz się napisało propagandę idącą w kierunku tego, żeby obniżyć koszty pracy, żeby obsługa tego majątku była jak najmniejsza i można było ciągnąć większe zyski. Wszystko to służy temu, żeby nas obłupić z naszych pieniędzy: OFE, reformy emerytalne, prywatyzacje itd. Jest to swego rodzaju wojna ekonomiczna.
Niegdyś jednym z celów wojny było zawłaszczenie majątku przeciwnika. Obecnie w miejsce tradycyjnej wojny weszła agresja poprzez pewne systemy finansowe. Jest to można powiedzieć wojna, w której stosuje się jako broń dalekiego zasięgu różne instytucje ratingowe.

Not. AW

Artykuł ukazał się w 21 numerze „Naszej Polski”

Źródło: Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy
http://ksd.media.pl/aktualnoci/709-europa-jest-w-stanie-permanentnej-wojny-nie-zbrojnej-ale-ekonomicznej
 
Tagi: ,