Mszana Dolna: Z Monarchami u żłóbka

Z roku na rok przybywa na mapie Polski miejscowości przez które 6 stycznia, w Święto Objawienia Pańskiego, popularnie u nas zwanego Świętem Trzech Króli, przechodzą barwne i radosne Orszaki biblijnych Mędrców ze Wschodu. W tym roku na listę "orszakowych" miejscowości, warszawska Fundacja Orszak Trzech Króli dopisała Mszanę Dolną. Można powiedzieć, że do Orszaku dołączyliśmy w ostatniej chwili, bo też i pomysł jego organizacji w naszym mieście zrodził się "za pięć dwunasta". Po wypełnieniu koniecznych dokumentów, Mszana Dolna dołączyła do 187 miejscowości w naszym kraju przez które w miniony poniedziałek (6 stycznia) przemaszerowały Orszaki Trzech Króli. Z Warszawy otrzymaliśmy 500 papierowych koron z 500 tysięcy jakie rozesłano do pozostałych miast i miasteczek uczestniczących w Orszaku. W przesyłce były też naklejki i "firmowe" proporce, niesione potem przez uczestników.
Do roku 2011 dzień Trzech Króli w naszych kalendarzach zaznaczony był kolorem czarnym - szliśmy do pracy, a dzieci i młodzież do szkoły. Chyba, że to niezauważane przez władze państwowe święto przypadało na niedzielę, to wówczas nadarzała się okazja do jego głębszego przeżycia. Ale w końcu nadszedł rok 2011 i Sejm RP postanowił, że 6 stycznia każdego roku będzie dniem ustawowo wolnym od pracy i będzie w kalendarzach zapisany w kolorze czerwonym. Tym samym Święto Objawienia Pańskiego zwane też Epifanią, ale najczęściej o tym dniu mówi się, że to Święto Trzech Króli, powróciło niejako na swoje miejsce w polskiej tradycji - wystarczy przypomnieć, że do roku 1960 ten dzień był świętem. Trzeba było aż ponad pół wieku, byśmy znów mogli razem z Mędrcami wędrować do żłóbka w betlejemskiej szopie.
Czy Polska to jedyny kraj przez który 6 stycznia przechodzą wielobarwne Orszaki? Oczywiście nie - z Mędrcami spotkać możemy się tego dnia na Ukrainie i we Włoszech, u naszych zachodnich sąsiadów i w Wielkiej Brytanii, a nawet na kontynencie afrykańskim, w Rwandzie. W tym roku Orszak Trzech Króli dotrze po raz pierwszy na ziemię amerykańską - 12 stycznia przejdzie ulicami Chicago. Na stronie internetowej Fundacji Orszak Trzech Króli (www.orszak.org) znajdziemy pełną informację o tym wielkim przedsięwzięciu. Znajdziemy też pełną listę miejscowości w Polsce, które uczestniczą w Orszaku od początku i te które, jak nasze miasteczko, dołączyły dopiero teraz. W Małopolsce Trzej Królowie przejechali i przeszli ulicami takich miast, jak Kraków, Nowy Sącz, Wieliczka i Krynica, Rabka i Zakopane, a także Myślenice i Niepołomice. A zatem nasze miasto znalazło się w doborowym towarzystwie.
Kiedy na dwa dni przed Wigilią burmistrz Tadeusz Filipiak w rozmowie telefonicznej zaproponował ks. Rafałowi Piórkowskiemu wspólną organizację pierwszego Orszaku Trzech Króli w Mszanie Dolnej, nie był pewien, co usłyszy. Każdy wie, że okres bezpośrednio poprzedzający Boże Narodzenie, to czas wytężonej pracy każdego kapłana. Każdego dnia w innej parafii dekanatu zaplanowana była świąteczna spowiedź, a i innych zajęć duszpasterskich przecież nie brakuje. Ale ks. Rafał Piórkowski, podobnie jak do wcześniejszych inicjatyw, tak i do tej, podszedł z optymizmem i powiedział: spróbujmy! Rok temu udało się przygotować na Rynku Żywą Szopkę i wspólne kolędowanie przed Pasterką. Powtórzyliśmy to i podczas minionych świąt. Doświadczenie wspólnej pracy było bardzo pozytywne, ale czasu mieliśmy naprawdę niewiele.
Kiedy kurier przywiózł materiały na "wikarówkę", odwrotu już nie było. Mszana Dolna na oficjalnej liście miejscowości orszakowych znalazła się pod literką "M" w towarzystwie pobliskich Myślenic, Mikołajek, Milanówka, Miłkowa i Murzynowa Kościelnego. Okres Bożego Narodzenia przygotowaniom nie sprzyjał, ale był znakomitą okazją do rozpropagowania naszego pomysłu. Ale "siłę" ambony poznaliśmy dopiero 6 stycznia, podczas samego Orszaku - zaproszenia rozkładane na kościelnych ławkach podczas wszystkich świątecznych nabożeństw, baner przed głównymi drzwiami kościoła, zachęta podczas ogłoszeń, zaproszenia w czasie przedświątecznych spotkań w szkołach, zaproszenia pozostawiane w naszych domach podczas tradycyjnej wizyty duszpasterskiej zwanej "kolędą" pokazały, że jeśli dotrą do nas informacje, to potrafimy pięknie na zaproszenie odpowiedzieć.
Ze strony "urzędowej" mogliśmy jedynie zadbać o przygotowanie kolorowych afiszy rozwieszonych na tablicach ogłoszeniowych, ciekawej informacji na stronie internetowej i poinformowanie o naszym pomyśle regionalnych mediów, które bardzo pozytywnie oceniły naszą akcję. Rzadko się zdarza, by w lokalnym wydarzeniu brali udział dziennikarze prawie wszystkich lokalnych mediów. A tak było 6 stycznia - była kamera internetowej telewizji tv28 i mikrofon sądeckiego radia RDN Małopolska, był wysłannik Gościa Niedzielnego i portalu limanowa.in, a także fotoreporter portalu gorce24 z Rabki. Wymienione tu media również na swoich stronach zamieściły realcje wysłanników. Można również zobaczyć dziesiątki ciekawych zdjęć z tego wydarzenia - wystarczy tylko kliknąć w interesujący nas adres strony.
Ale zanim spotkaliśmy się o poranku w Parku Miejskim im. Rodziny hr. Krasińskich, wydarzyło się wiele i wielu w tych wydarzeniach uczestniczyło. Trzeba było zadbać o najdrobniejsze szczegóły, rozpisać Orszak niejako na role. Ksiądz Rafał przy takich akcjach ma okazję, by wykorzystać wszystkie swoje atuty, a ma ich sporo. Nie narzeka, nie kwęka i łatwo się nie zniechęca - tym razem było podobnie. Startowaliśmy od zera - wszystko praktycznie wymagało pracy od podstaw. I znów, jak przy Misterium Męki Pańskiej, przy Żywej Szopce, poszliśmy "po prośbie" do tych, którzy już wiele razy bezinteresownie pomogli. Odłożyli swoje wcześniej zaplanowane prace i zlecenia, by wesprzeć mszański Orszak Trzech Króli. A potrzeb było sporo - stroje i proporce, chorągwie i korony dla Monarchów, drzewce i pelerynki w różnych kolorach, zabezpieczenie trasy orszaku, nagłośnienie, kolędnicy z akordeonem i ONI - Trzej Królowie i konie, bo o wielbłądach nawet nie myśleliśmy. A z czym był największy kłopot? O tym za moment.
Ksiądz Rafał Piórkowski to istna kopalnia pomysłów - ale pomysł to dopiero początek. Musi być jeszcze ktoś, kto je zmaterializuje. I na szczęście takich ludzi w Mszanie Dolnej i okolicy nie brakuje. Nie pierwszy raz na nasze prośby odpowiedzieli Państwo Janina i Kazimierz Dudowie z Łostówki - kolorowe pelerynki uczestników Orszaku, wspaniałe stroje Monarchów, chorągwie, proporce i feretrony to ich zasługa. Mimo krótkiego czasu na realizację nieplanowanego zamówienia, zdążyli ze wszystkim na czas i jeszcze osobiście wszystko dostarczyli na miejsce. Dudowie poszyli, ale trzeba to wszystko było na czymś zawiesić - najlepiej na drewnianych drzewcach. A jeśli potrzeby mają strukturę drewna, to wtedy dzownimy na Mszanę Górną, do Państwa Alicji i Stanisława Janiów - właścicieli tartaku. Zanim wyjaśniliśmy o co chodzi, Pan Stanisław zapytał, ".... a ile tego potrzeba, na kiedy i jakie wymiary?" Prawie 200 drewnianych drzewców wykonano w iście ekspresowym tempie i podczas Orszaku kolorowe flagi i proporce pięknie powiewały nad naszymi głowami.
A teraz o największym kłopocie na jaki trafiliśmy - jeśli Orszak Trzech Króli, to najważniejszymi jego postaciami są właśnie trzej Monarchowie. I pewnie takich znaleźlibyśmy bez trudu, ale ze "środkiem lokomocji" dla nich problem był nielada. Dziś w naszym mieście koń to stworzenie na wagę złota - może trudno w to uwierzyć, ale palce obu rąk chyba wystarczą, by te szlachetne stworzenia w Mszanie Dolnej policzyć. A nawet jeśli już koń stoi jeszcze gdzieś w stajni, to niekoniecznie przywykły jest do siodła i jeźdźca. I wtedy pojawił się pomysł, by zadzwonić do Roberta Sławeckiego, który wspólnie z małżonką Marysią są właścicielami stadniny "Apacz" w Mszanie Górnej.
Panu Robertowi pomysł tak bardzo się spodobał, że bez najmniejszych oporów wyraził chęć uczestniczenia w Orszaku osobiście i jeszcze zapewnił, że znajdzie potrzebnych Kacpra i Baltazara, a co najważniejsze przygotuje najpiękniejsze wierzchowce ze swojej stajni. Jak rzekł, tak zrobił - 6 stycznia, już przed godziną 8 przed stadniną pojawili się zaproszeni Monarchowie - Rafał Repetowski przyjechał z miejscowości Dobrociesz w gminie Iwkowa. Zgodził się, by to właśnie jego Paulina Kaletka wyszykowała na mędrca z Czarnego Lądu - kto widział jego twarz, nie miał wątpliwości skąd przybył ów król, dosiadający podczas Orszaku siwego wałacha o imieniu Agat. Także na siwym Atucie w królewskim odzieniu w Orszaku jechał Marek Ptaszek z Laskowej - jego twarz nasza dyżurna wizażystka Paulina uczyniła czerwoną. Najmniej pracy p. Paulina miała z trzecim Monarchą - Robert Sławecki reprezentowal bowiem kontynet europejski, więc jego twarzy malować nie było potrzeba. Jechał pośrodku monarszej trójcy na kasztanowej klaczy o imieniu Kora.
Zanim Monarchowie udali się w drogę z Mszany Górnej do Parku Miejskiego w Msznie Dolnej, na 7 kilometrową podróż przygotować trzeba było także i wierzchowce - zajęła się tym mała Zuzia, córka Roberta i Marysi. Przed wyprawą czyściła wierzchowcom kopyta, czesała ogony i grzywy, szczotkowała przykurzone zady. Popręgi, podkłady, siodła i uzdy pasowali swoim koniom osobiście jeźdźcy. W przygotowaniach uczestniczyła także małżonka Monarchy Roberta - Pani Maria zadbała przy pomocy agrafek i nici, by korony w czasie szybkiego kłusowania nie pospadały z królewskich głów. A trzeba wiedzieć, że i korony były pożyczane - dziękujemy Siostrom Franciszkankom z Przedszkola przy ul. M.M.Kolbego.
A jaki był to Orszak? Nawet w marzeniach nie myśleliśmy, że będzie tak udany. Było słonecznie i jak na tę porę roku, bardzo ciepło. Ale to wszystko nie miałoby znaczenia, gdyby w Orszaku jechali sami Magowie ze Wschodu. A 6 stycznia Mędrcy jechali pośród kilkuset osobowego, wielobarwnego tłumu (mogło nas być nawet ok. 800) Najwięcej było dzieciaków. Towarzyszyli im Rodzice i Dziadkowie. Nie brakowało gości spoza Mszany - byli mieszkający na codzień w Krakowie i Sycowie niedaleko Wrocławia. Byli też mieszkańcy okolicznych miejscowości. Może za rok już wszyscy ubierzemy na głowy korony - nie ma się czego wstydzić! Nasz Orszak był manifestacją radości! Śpiewaliśmy z młodzieżą z parafii Miłosierdzia Bożego nasze polskie, piękne kolędy dając tym dowód przywiązania do polskiej, chrześcijańskiej tradycji i kultury. Było nas tak wielu, jak chyba nigdy wcześniej na podobnych imprezach. Wszystkim za ten wspaniały udział w pierwszym Orszaku Trzech Króli w Mszanie Dolnej dziękujemy!
Wstrzymany na kilkanaście minut ruch na głównych ulicach miasta, pozwolił na bezpieczny przemarsz orszakowej rodziny do kościoła św. Michała Archanioła - zadbali o to pospołu policjanci, strażnicy miejscy i druhowie-strażacy z O.S.P. Przy drodze dziesiątki osób pozdrawiających uczestników orszaku i podziwiających wielobarwne stroje małych i większych królów, giermków, rycerzy i księżniczek, a nade wszystko wspaniałych Monarchów na pięknych wierzchowcach. W bramie kościoła Proboszcz - ks. Jerzy Raźny witał wszystkich i obficie kropił święconą wodą. Zanim rozpoczęła się uroczysta msza św. Monarchowie zsiedli z koni. Wzięli w ręce bogato inkrustowane kufry z darami dla Dzieciątka. Przed ołtarzem czekała na nich Święta Rodzina - św. Józef przyjmował od każdego z Monarchów przyniesione dary. Królowie, klękając u stóp Maryii trzymającej na kolanach małego Jezusa, oddawali hołd także w naszym imieniu, a było nas na tej Sumie wyjątkowo wielu.
Także liturgia świątecznej mszy św. miała bardzo uroczystą oprawę - zadbali o to muzycy w mundurach strażackich z Orkiestry Dętej mszańskiej O.S.P pod batutą kapelmistrza Piotra Rataja. A w prezbiterium oprócz ministrantów i lektorów, mogliśmy podziwiać .... Gwardię Kasztelańską, której skromny oddział jest na codzień "skoszarowany" w XVI-to wiecznych murach Folwarku Stara Winiarnia. Jego właściciel Andrzej Majchrzak sam przywdziawszy bogato zdobioną niebieską sukmanę, wespół z kompanami, pośród których rozpoznaliśmy Andrzeja Dębskiego - dyrektora ZSTI im. św. Antoniego z Padwy, asystowali celebransowi przy sprawowaniu Eucharystii, a wcześniej maszerowali przed Mędrcami ulicami miasta niosąc halabardy i herb Mszany Dolnej.
Po mszy św. uczestnicy Orszaku spotkali się jeszcze na płycie Rynku - był czas na pamiątkową, rodzinną fotografię i słodkie cukierki rozdawane przez samych Królów i Gwardzistów ze Starej Winiarni. Mędrcy z kart Ewangelii, jak to opisuje św. Mateusz, "inną drogą udali się do ojczyzny". Inaczej było z naszymi królami - nikogo obawiać się nie musieli i w drogę powrotną do swoich domów udali się głównym traktem, wzbudzając ogromne zainteresowanie i sympatię przechodniów i kierowców, z których wielu zatrzymywało się, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z Monarchami. Jeśli debiut był tak udany, to za rok będzie jeszcze piękniej, jeszcze ciekawiej i będzie nas jeszcze więcej. Do zobaczenia!
Foto: Ewelina Majda - dziękujemy za udostępnienie zdjęć. Źródło: www.mszana-dolna.eu Więcej zdjęć: http://mszana-dolna.eu/view-gallery-560/